martha blog

Twój nowy blog

Na niewyspanie

Brak komentarzy

umrę.Zimno jak w psiarni albo bardziej.Moja głowa wystająca spod kołdry to kostka lodu.Teresa chce się mnie pozbyć,na stówę,jak nic. Do 4 raz tylko przysnęłam,ale nie wiem czemu obudziłam się jakaś przerażona i spocona jak mysz.Spocona do szyi rzecz jasna.Nawet nie pamiętam,czy coś mi się przyśniło czy może mój pot mnie tak przeraził.Masakra.Jedziemy na miasto,napewno zasnę w tramwaju.Na szczęście do centrum ponad 15 minut,akurat na drzemkę.
A w ogóle,od tego roku o jednego samca więcej na stancji.Sympatyczny.Pisałam juz o tym?Nie,może pisałam w paru smsach i dlatego tak znajomo to wychodzi spod palców.Jutro berfdej party,nie moja,ale się doczekać nie mogę jakby było inaczej.Ale jazda.
No to hop na tą drzemkę.

Na niewyspanie

Brak komentarzy

umrę.Zimno jak w psiarni albo bardziej.Moja głowa wystająca spod kołdry to kostka lodu.Teresa chce się mnie pozbyć,na stówę,jak nic. Do 4 raz tylko przysnęłam,ale nie wiem czemu obudziłam się jakaś przerażona i spocona jak mysz.Spocona do szyi rzecz jasna.Nawet nie pamiętam,czy coś mi się przyśniło czy może mój pot mnie tak przeraził.Masakra.Jedziemy na miasto,napewno zasnę w tramwaju.Na szczęście do centrum ponad 15 minut,akurat na drzemkę.
A w ogóle,od tego roku o jednego samca więcej na stancji.Sympatyczny.Pisałam juz o tym?Nie,może pisałam w paru smsach i dlatego tak znajomo to wychodzi spod palców.Jutro berfdej party,nie moja,ale się doczekać nie mogę jakby było inaczej.Ale jazda.
No to hop na tą drzemkę.

Teresa

Brak komentarzy

Przygoda z Teresą zaczęła się ponad rok temu.Rok i pare dni temu
dokładnie. Przyjechałam na stancję, na której w pokoju miałam mieszkać
z dziewczyną, z która od miesiąca miałam na pieńku,a w sumie ona ze
mną,za niepotrzebny wybuch nerwów. Enyłej. Powitanie Teresy wspominam
jak spotkanie z rotweilerem – ona wielka i z agresywną miną,nie
wiesz,co zaraz zrobi. ‚Siądź,porozmawiamy’. Zaczynało się na ‚nie’ i na
tym też kończyło. Nie-noclegom, nie-szuszeniu ubrań w domu,
nie-imprezom nie nie nie nie. I ma być cicho. Na szczęście z odsieczą
przyszli tego samego, bądź następnego dnia współlokatorzy budynku -
koleżanka z pierwszego pokoju(dalej zwaną A.) ze wspópracownicą(AK.) i
kolega ‚z przybudówki’(KzP) którzy zaprosili na winko i pogaduchy.
Ufff,pomyślałam,bo – AK. nocuje tu prawie codziennie, a KzP minimum dwa
razy w tygodniu odreagowuje w postaci imprezy. Cudnie :) Nie,to było
jakoś dzień później, bo zdążyłam jeszcze do mamy zadzwonić,że
NAPEWNO,ale to napewno wyprowadzę się stąd jak
zamierzałam(czyli po miesącu/dwóch,bo miała to być tylko poczekalnia).A
tu nagła zmiana planów. Pojawiła się współlokatorka. Nie wiem,czy od
początku było źle. Nie pamiętam. Ale szybko na pewno zaczęło. Od
razu…cdn.

co u mnie,ale wstrząsnęły mną notki nt. aktualnej debaty.jacy wszyscy
chcą być hm ‚tajmniczy’ albo niekonwencjonalni.Każdy temat w tej samej
formie – artykułu z gazety ‚miejsce zamieszkania? osiedlowe
zniewolenie. blokowiska pustynne?’,o i jest jakiś oryginał – ‚aniołem
być’ ;D obstawiam,że nastolatka chce zrobić reklamę swojego zbutowanego
bloga i wzięła ‚udział’ w debacie ^_^
Wracając do gwiazdy tego miejsca i jej losów, chciałabym się wyżalić,co mi leży. Albo co mnie gryzie od zawsze.
Jestem tak uzależniona od tego,co nieosiągalne…zabiera wszystkie moje
myśli.’To’ to zazwyczaj on,co jakiś czas inny. Nawet go nie znam,
wystarczyło,że zjawił się w momencie mojego głodu. Ahh i jeszcze ten
kolczyk w dolnej wardze.Kto teraz takie nosi? Ts,pf.
I od pewnego momentu ślad po nim zaginął. Ale nie w mojej głowie,nie
nie.Oczywiście,że go znalazłam.N-k to cholernie łatwy dostęp do danych.
Długo sobie przypominałam,jak do niego doszłam,ale metodą Inspektora
Gadżeta zmiksowanego z Makgajwerem wszystko da się zrobić.
I tak nic lepiej na tą chwilę się nie nadaje niż piosenka ‚Addicted’
<i>It’s like you’re a drug…</i>

Miło

Brak komentarzy

Było się spotkać,nawet w tak wąskim gronie.Bałam się,że będzie drętwo,a tu gadka na całego,chyba dzięki Tobie,bo jak wyszłaś do toalety,zapadła cisza:)
Wiem,że troche Cię przeraziłam,ale wiesz…wypiliśmy,wiem wiem,niedużo,ale sama rozumiesz,mój niewielki organizm i metabolizm robią swoję.To przez moją wylewność przy Tobie.
Muszę się nauczyć,że to,co duszę w sobie i tak wygadam,następnym razem wypłaczę się przed kicią,żeby Cię nie straszyć.
Pójdę spać?Ale po co.

And so on.

Brak komentarzy

Zawsze chciałam mieć długie włosy,takie o,chociażby za łopatki.Chociaż chyba takie były?A nie,chciałam takie,żeby zakrywały mi biust. Niestety,okazało sie,że to nie dla mnie.Z długimi włosami wyglądam niczym spaniel, z tym,że brakuje mi jego słodyczy na pyszczku.No i w efekcie końcowym mamy długość tuż-za ramiona.Przynajmniej jakoś to ogarniam.
ale rozterki masz.
Lubię młodszych chłopców.Uwielbiam starszych mężczyzn i chętnie utrzymuję kontakt z rówiesnikami.Uwielbiam płeć przeciwną.Chociaż dopiero od niedawna leczę swoją psychikę z przekonania,że potrzebni są do jednego.Ciężki orzech,ciężki.Tfu,twardy

Chcę na stuuuuuuuuudiaaaaaaaaa!A tu jeszcze miesiąc kiszenia tyłka przede mną.Mam nadzieję,że plany się nie zmienią i styl studiowania będzie zeszłoroczny.
Oby do przodu,nie kombinujesz,słabo żyjesz.

Dziś

1 komentarz

Czemu tak dobrze czułabym się na drzewie?Czytam i czytam,bo muszę,patrzę w ten monitor,bo tak dziś wyglądają moje notatki i książki.I nic nadal nie wiem.Bo wolę patrzeć na tą chmurkę,która zaraz mi zniknie za białą firanką.
I zabiłam muchę,bez senu.
Ale wracając do tego drzewka,któe z resztą mnie natchnęło do napisania.To czemu.czemu mnie to tak wszystko zielone na około rozprasza.Czemu zamknięta w pokoju,gdy na zewnątrz jasno,nie mogę się skupić.Ah czemu.Czekam na noc,może wtedy znajdę dla Ciebie chwilkę,nauko.

.

Brak komentarzy

          

Bo jest piękne i ma to do siebie,że zmienia co chce,jak i kiedy.I z kim i komu.I weź się tu nie ciesz.Do przodu przecież idziesz.
Dwie nogi i dwie ręce,czego jeszcze,czego więcej?
W dodatku sporo rzeczy idzie Ci dobrze.Oczywiście masz tam jakieś problemy…bo nie może być idealnie.Ale co to ma za znaczenie.

Że minął już miesiąc?łał.
Że w końcu czuję,jakbym była we właściwym miejscu,że na wykładach nie nachodzi mnie ochota na śpiewanie elektrycznych gitar,bo wiem dobrze,co ja tutaj robię.
nie jest idealnie.czuję,że siedzę na bombie.spełniają się marzenia,których nawet nie odwazyłabym się wypowiedzieć.nie moja wina,że tak mnie życie wychowało,że się nie obrucę,a mam już coś w rękach.oczywiście satysfakcja z tego marna.
nie był to plan,ale uniknę tego wszystkiego,o co się bałam.akademiki sporadycznie,posiłki regularnie,nauka przed snem,nie zamiast…narazie.
wielkie ciśnienie na rozrywkę zaspokojone,w nadmiarze,przesyt.swobody aż za nadto.dziwnie,nie?ale tak jest.jednak nie gaszę płomyczka nadzieji na zmianę.nie na kajdanki,ale na poczucie,że jednak ktoś jest,jak się budzę i gdy wracma o 3,albo wraca ze mną.
szansa na domek z paczką dobrych znajomych?nie wątpię.nie napalam się,życie potrafi zaskoczyć.zaskoczy.
wszystkich nas,was i ich można zamknąćw psychiatryku.nie kazćie udowadniać…
——–
Jak łątwo na mnie wpłynąć,prawda?I wie to nie tylko fizjoterapeuta,który wyczytał moją uczuciowość,szybki metabolizm i tkliwość w oczach,ale też ja i ty.wy.whatever.


  • RSS