martha blog

Twój nowy blog

Brnąc przez życie coraz bardziej utwierdzam się we własnych przekonaniach, tezach. Jestem pewna, że słowa ‘jest jeszcze dużo czasu’ powinny być wyrzucone z mojego słownika. Otóż nigdy nie ma dużo czasu, nie ma sensu nic odkładać. Po raz kolejny mnóstwo spraw zostawiłam na ostatnią chwilę i znów muszę w pośpiechu im sprostać, znów muszę się spieszyć ze sprawami przyjemnymi, czego nienawidzę.
W piątek wróciłam do domu, po wielodniowych ‚libacjach’, których kiedyś chciałam unikać. Było pare dziwnych niespodziewanych sytuacji, ale nie było źle, powiem nawet, że było ‚fajnie’. Na pewno lepiej, niż miało być. Niektóre sprawy przybrały niespodziewanego [dla wszystkich] obrotu – nasze stosunki czysto koleżeńskie w pewnych miejscach się zatarły. Pewna nieprawidłowość, chociaż niekoniecznie nieprzyjemna…
8 VII 2004 – wyjazd do Bułgarii, Złote Piaski. Jak już stwierdziłyśmy z K., nigdy tak bardzo nie bałyśmy się kolonii. W sumie ten strach ma swoje podstawy – jest to nasz pierwszy wyjazd za granicę i drugi samotny. Zawsze ktoś nam towarzyszył, chociaż ja o naszych kompanach nigdy nie pamiętałam. Tleń – Ja & K. i z nami P., Jantar – Ja & K. + P. i Ł., Szarlota Ja & K., Łeba Ja & K.+ Aga, Sobieszewo ten sam skład co w Łebie. Boje się. Wole się teraz bać i pozytywnie rozczarować niż napalać na coś, a potem siąść i płakać z powodu zawodu.

Blog dostałam w spadku od Marthy,za co jestem zajebiaszczo wdzięczna.


  • RSS