bo tak to się teraz nazywa i rozróżnia – na czytelnię, gdzie dzieci mogą tańczyć do głośnej muzyki, Ty możesz pisać na [nie]swoim sprzęcie, czy przeglądać internet, możesz wypić kawę ze znajomymi, przeczytać książkę (zdziwko, nie?) i cicha czytelnia, gdzie pomruki, i teraz widzę, że moje ciągłe stukanie w klawiaturę, są niemile widziane. Psst…odgłos otwieranej puszki – w naturalnych warunkach ludzie rozglądają się kto ma browca? A tu ani drgną, są tak przyzwyczajeni, do pochłaniania energetyków, które posiada zazwyczaj co druga osoba. Żeby przełożyć materiał z polskiego na „swój” i jeszcze go pochłonąć to jednak trzeba mieć tej enerdżi.