Co się obrócę to zmieniam zdanie.Wchodzę do łazienki i myjąc zęby jestem pewna,że wracam do PL,przecież tu jestem w stanie podejrzewać się o kwitnąca depresją
Przerywnik – dzisiaj koleżanka Kamienochą zwana,podczas moich nieustannych rozmyślań ‚what to do’ umiesciła taki oto znak z niebios:
‚Gdzie Bóg nas posiał, tam mamy kwitnąć.’

:-D
Ktokolwiek,jakkolwiek,jak to zobaczyłam to aż się zaśmiałam.To miał wyczucie ten typ no,co go Przypadkiem zwą.
Jednak znowu za każdym razem będąc po piwku…jestem pewna,że zostaję ^_^ dzisiaj jeszcze Karolina,która mnie tak dobrze przygotwała do tego wyjazdu namawiała,żebym została,bo ona żałuje,że nie mogła.
Na tę chwilę – zostaję.W głowie mam zawieruchę,niczym taką jak słyszę zza okien(drewnianych,więc pewnie każdą lekką bryzę bym słyszała..)jak zorganizować transport kilku,niezbędnych na dłuższa metę rzeczy,nie obciążając łapek mamusi,któła mnie odwieeedzi :>~
Idę spppp…oglądać hausa…