martha blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2012

No dobra,pani z dziekanatu zmieszał…a o tym nie pisałam. No to ciąg dalszy historii. ‚Przypominam, że ostateczna decyzja należy do dziekana wydziału„. No dobrze,to dzwonię umówić się z dziekan „Dzień dobry, nazywam się Tak Szybko Żebynieazapamiętała, jestem studentką psychologii i chciałabym się umówić z dziekan w sprawie przedłużenia pobytu na wymianie Erasmus…” „ale takie sprawy to z Xy Z…”. Ok,no to dzwonimy. Bez problemu, pan trochę chyba zdziowiony,ale ja i pozytywny głos jesteśmy umówieni na 31.,bo później się nie da. No to teraz telefon do biura wymiany – mówili,że ostateczna decyzja należy do dziekan wydziału,a mnie odesłano w inne miejsce.Normalka, każdy mi dokładnie opisze, jak ma wyglądać procedura. Tylko,że u każdego ta sama wygląda inaczej. No i tu się zaczęło. Oprócz tego, że ja pani wiedziała o wiele lepiej,co ja wiem, to wszystkie moje dobre chęci w ustach owej pani brzmiały jak plany maniaka w apogeum napadu.Mimo,że tu nikt nie widział problemu w podpisywaniu papierów od ręki(które sa największym problemem,bo mogą nie przyjść przez 2,5 miesiąca i moge sie nie obronić),na mojej uczelni ‚przecież to by było zupełnie bez sensu,gdybyśmy obcej uczelni narzucali swój szablon,proszę pomysleć”
8.W terminie dwóch tygodni od powrotu do Polski ze
studiów za granicą studenci zgłaszają się do BWZS, aby przedłożyć
konieczne do rozliczenia dokumenty – oryginał „LA”, Transcript of Records (wykaz zaliczeń z uczelni partnerskiej) oraz potwierdzenie czasu pobytu w uczelni zagranicznej. Raport studenta (ankieta) składany jest wyłącznie on-line i wysyła się go bezpośrednio do Agencji Narodowej Programu ERASMUS.
…kto by pani dał to do ręki?‚.ci z którymi się umówiłam?
„Ale skąd pani to ma,przecież to wszystko elektronicznie się wykonuje„.http://www.ug.edu.pl/pl/info_dla_stud/wymiana/?tpl=erasmus/studia
Ale to tylko pani drukuje jako wykazd zaliczonych przedmiotów na uczelni macierzystej!
Jasne chyba już jest w tym momencie,że to walka z wiatrakami. Podziękowałam za wszelkie informacje, łącznie z tą,że dobrze wiedziałam,że postanowienie o braku możliwości przedłużenia pobytu dotyczy każdego ostatniego roku. Na pytanie czy to brak dokumentów na czas jest problemem usłyszałam ‚nie tylko‚.
Najbardziej mnie wkurzyło to,że naprawdę pani udało się mnie wytrącić z równowagi, bo po odłożeniu słuchawki cała nadzieja odpłynęła. Już pogodziłam się z myślą,że wracam na drugi semestr do PL.I dobrze mi z tym,tylko ta myśl,że to wszystko przez jedną osobę,która miała na celu zniszczyć to,o co walczyłam przez miesiąc. A więc pogodzona z losem kupiłam bilet na 29,jak już wiadomo,to zostanę jak najdłużej się da.Mimo,że wciąz byłam umówiona z tutorem na ułożenie mojego planu na drugi semestr :D następnego ranka otrzymałam mejla z uczelni goszczącej…że rzeczywiście,w zeszłym roku mógł być z tym problem,ale w tym nastąpiły zmiany i teoretycznie wszystkie formalności są dokonywane dwa m-ce wcześniej przez brak egzaminów we wrześniu. O losie. Jak mnie to wszystko rozbija,co moja decyzja,to ktoś mnie spycha ze ślizgawki, co się udaje uzyskać pomoc, to nagle się okazuje,że i tak bez sensu,potem światełko nadziei,ale wydaje się,że już po ptakach. I tak w kółko, jestem zmęczona. A to nie koniec,dzisiaj nastąpił zaskakujący ciag dalszy,mimo,że wczoraj już chciałam wykupywać Grupony w Gdańsku,żeby sobie jakos czas urozmaicić.I znalazłam taką tanią ofertę do Paryża….

…jestem panią z dziekanatu” :D
Jedynie z szacunku i wdzięczności do pani Ani S.,która jako jedyny
człowiek na świecie wyciąga jednak rękę po podania w środy i przyjmuje
po 13 chociaż dla studentów jest od 10 :D nie dołączę do grupy.
Różne rzeczy dzieją się na uniwersytetach, ale okazuje się, że można
wyciągnąć jedną stała – absurd. Wszechobecny na każdej polskiej uczelni,
z nadmiarem i słatym przyrostem na UG. Upewnił mnie o tym blog
http://www.uganda-embe.blogspot.com/ i jednocześnie zainspirował do
podzielenia się moją historią. Każda niby o tym samym, ale jednak
unikalna w swoim przebiegu!
Otóż w listopadzie z okazji przebywania na Erasmusie (wydawałoby się,że
wszyscy)studenci naszej uczelni otrzymali informację odnośnie
ewentualnego przedłużenia pobytu. Przeleciałam wzrokiem po pliku,
ponieważ nie byłam zainteresowana. W grudniu jednak sprawdziłam datę, do
kiedy można podjąć decyzję na temat kolejnego semestru. I oto objawił
się komunikat,że mam jeszcze mnóstwo czasu i do końca stycznia mogę się
zastanawiać! Pryeczytałam więc DOKŁADNIE regulamin i jako że mogłam, to
podążyłam za nastawieniem ¿por qué no?. A więc pierwszy krok mejl do
koordynatorki, z okazji, że namieszałam wolałam się upewnić, czy w mojej
sytuacji w ogóle mogę o takim zaszczycie pomyśleć. Główny wymóg to
zgoda promotora. No to piszemy do promotora. Wielkie zaskoczenie, że
ciągle nie moge poznać mrocznej strony profesora o którym mówi już na
pewno cały kraj a może i świat. Zdaje mu się to być obojętne, za każdym
razem odpowiada, że nie wie co jego zdanie ma tu do rzeczy. W kolejnym
mejlu tylko się upewniłam, że otrzymam jego zgodę na papierze(przeciez
nikt mi na słowo nie uwierzy) i po życzeniu mi powodzenia sprawa z
promotorem zdawała się być zamknięta.
Chuja tam, przepraszam, wymsknęło mi się.
Tu otrzymałam instrukcję jakie kroki uczynić, żeby móc zostać. Tutor –
biuro wymiany – koniec.Więc w przyszłym tyg. idę się zobaczyć z tutorem w
celu dopełnienia formalności. No ale dobrze, tu się zgodzą, tam może
się zgodza, ale na pewno będą chcieli potwierdzenia. Więc piszę do biura
wymiany, jak ma wyglądać zgoda ze strony uczelni goszczącej. I tu
zaczynają się schody..albo raczej przypomina to wchodzenie po
ślizgawce,oblodzonej w dodatku.Zgoda ma być pisemna, o treści
dopasowanej do indywidualnej sytuacji studenta,ALE! „Przypominam jednocześnie, ze zgodnie z ustaleniem
podjętym przez koordynatorów w listopadzie 2011, w tym roku nie ma
możliwości przedłużania pobytu studentom realizującym wymianę
ERASMUSA na ostatnim roku studiów.
„.Słucham? Halo?
Po kolejnym mejlu okazało się, że ja Marta Joanna, studentka V roku
jednolitych studiów magisterskich między wierszami także jestem gdzieś
zaliczana do podpunktu pierwszego tj.”Zgodnie z postanowieniem podjętym 04 listopada 2011 na spotkaniu
Koordynatorów Wydziałowych/Instytutowych ERASMUSA oraz Dziekanów
wydziałów UG z możliwości przedłużenia pobytu na kolejny semestr nie
mogą skorzystać studenci III roku studiów pierwszego stopnia i II roku
studiów magisterskich
„.
Żeby nie było niejasności pani dodała iż postanowienie to obejmuje Absolutnie
wszystkich studentów, którzy będa się w tym roku musieli bronić. Aha, o
to chodzi. No ale wrzesień tez po coś wymyślono? Więc akcja
orientacyjna(w międzyczasie setny mejl do biednej pani
koordynatorki,której moje nazwisko zapewne będzie się śniło po nocach)co
z tym wrześniem. Informacja z dziekanatu – osoby z Erasmusa mogą bronić
się we wrześniu w wyjątkowych okolicznościach(tj.np. z powodu
nieotrzymania wszystkich dokumentów na czas).No to spoko,nie? A więc
kolejny mejl do koordynatorki, skoro jestem sobie Erasmusik, to piszę
takie podanko, że ja tu zostaję i bronię się we wrześniu. I email z
poniedziałku, którego treść w skrócie dotyczyła tego,że pani koordynator
właśnie wróciła ze spotkania,na którym właśnie ustalono,że właśnie w
tym roku wszystkie prace magisterskie mają być złożone…do 24
czerwca.Dodatkowo potrzebuję zgody nie tylko na wyjazd(która za
pierwszym razem wystarczyła) ale na REALIZACJĘ magisterki na
wyjeździe.Więc kolejnym było stwierdzenie pani koordynator,że w tej
sytuacji jest raczej niemożliwa zgoda dziekan,abym wyjazd przedłużyła.
Więc mój pobyt w lutym jest tu niepewny. Więc…jak to rozplanować,
przyjazd mamy odłożony, więc zabieram się stąd sama, co jest niemożliwe,
ale to najmniejszy problem.Skoro mogę nie wrócić, to musze wszystko
zaliczyć teraz – ostatni egzamin 23 stycznia.Więc wracam
później…pierwszy znośny cenowo lot – 26.01…więc do dziekan mogę
iść….ufff…31,więc jak wróżka obsypie mnie magicznym pyłkiem i
zastanę dziekan i dostanę zgodę,to zdążę tego samego, ostatniego z
możliwych, dnia donieść świstek do biura wymiany.
Zatoki mnie od tej historii rozbolały.
Albercik!!!!!!!!!!Wychodzimy!

Co się obrócę to zmieniam zdanie.Wchodzę do łazienki i myjąc zęby jestem pewna,że wracam do PL,przecież tu jestem w stanie podejrzewać się o kwitnąca depresją
Przerywnik – dzisiaj koleżanka Kamienochą zwana,podczas moich nieustannych rozmyślań ‚what to do’ umiesciła taki oto znak z niebios:
‚Gdzie Bóg nas posiał, tam mamy kwitnąć.’

:-D
Ktokolwiek,jakkolwiek,jak to zobaczyłam to aż się zaśmiałam.To miał wyczucie ten typ no,co go Przypadkiem zwą.
Jednak znowu za każdym razem będąc po piwku…jestem pewna,że zostaję ^_^ dzisiaj jeszcze Karolina,która mnie tak dobrze przygotwała do tego wyjazdu namawiała,żebym została,bo ona żałuje,że nie mogła.
Na tę chwilę – zostaję.W głowie mam zawieruchę,niczym taką jak słyszę zza okien(drewnianych,więc pewnie każdą lekką bryzę bym słyszała..)jak zorganizować transport kilku,niezbędnych na dłuższa metę rzeczy,nie obciążając łapek mamusi,któła mnie odwieeedzi :>~
Idę spppp…oglądać hausa…

+/-

Brak komentarzy

W Polsce będzie mi łatwiej zdać przedmioty, co daje w efekcie zaliczenie roku.[+]
Niby polska plucha nie jest dla mnie minusem.[nie robi?]
Wszystkie miejsca i ludzie,którzy sprawiają,że czuję się jak w domu.[+...+++++++++++++++++++++]
Brak stancji,znowu trzeba będzie szukać nowego miejsca,przyzwyczajać się bla bla…[-]
W sumie to wracam do jednej osoby w Gdańsku,reszta niepewna albo w innej części PL,więc na to samo wyjdzie,czy jestem tu,czy tam…[znowu nie robi?to po co wspominam,przeszkadza mi w obliczeniach :-P]
2x [+]
1x[-]

W Hiszpanii…dopiero do ocenienia,czy rzeczywiście polegnę,jak czuję,czy może dadzą mi ulgi,o których wspominali,że nie dadzą :-P[+/-]
Ta pogooda ^_^ nie dochodzi do mnie,że dzisiaj 07.01.2012 piłam przed kawiarenką(znajdującą się z resztą tuż przed moim blokiem)cafe cortado siedząc w krótkim rękawku.[+]
Szukanie nowego miejsca,ale to trochę na plus,bo mieszkanie tu mnie nie satysfakcjonuje w pełni.Problemy ze współlokatorami jak w każdej części globu, a ten pokój mnie dobija.Tu się dopiero czuje,co znaczy brak przepływu energii,bnie wierzę,że to mówię ;-P [-]
Nie wiem jak to długo potrwa,ale są tu osoby,do których mogę się zwrócić.Nie wiem też,jak mocno je bym męczyła swoimi problemami, ale wiem,że są.Na razie.No i trafiłam na osobę,którą łatwo zmotywować do akcji,co z okazji motywuje mnie.To jakiś plus?[+]
Umieram z tęsknoty i bezradności! [--------------------------...]
Na szczęście dzisiaj wiadomość o powrocie towarzyszki jakoś mnie popchnęła do wstania…zrobienia zakupów i ponownego siąścia :-P
2x[+]
2x[-]
Je tam,nic mi to nie dało.A sobie przypomniałam,że miałam odłożyć ten problem do egzaminów.
Dupa dupa dupa.

ale jaja,miałam pisać,a tu patrzę ostatnia notka z września :P

Tak jak przez cały czas wyczekiwałam legendarnego momentu w którym poczuję,że chcę tu zostać.Bo chyba każdy wiedział,że nadejdzie?U mnie trochę się odkładał w czasie,ale przyszedł.Gdy pewnego dnia wracając z miasta poczułam,że mi tu dobrze – chodzę na ściankę, znalazłam grupę taneczną, w której świetnie się bawię, a na wykładach(              jak już na nie doszłam…)to byłam na prawdę zainteresowana, a nowi,ciekawi i nawet niektórzy chyba zasługują na miano wspaniałych,ludzie zjawiają się z zadowalającą częstostliwością.Wystarczającą w każdym razie(jaki durny wywód na temat tego,że szybko spotkałam nowych przyjaciół?!).No ale tak – ściankę zamknęli,płacić za tańce dla zabawy to tak średnio ekonomicznie,a ludzie,jak to w każdej części świata,o czym nieustannie kolejne osoby mi przypominają,zjawiają się i znikają.Duża przewagą tu jest pogoda,chociaż nie ukrywam,że czasem mnie drażni,że co wyjrzę przez okno,to widzę błękitne niebo i niemiłosiernie jasne promienie,które jednak nie docierają ani do okna, ani do asfaltu na ulicy,przez tą cholerną,gęstą zabudowę…znowu mi pogoda jakoś nigdy nie robiła większej różnicy,chyba,że potoki płynące po chodnikach uniemożliwiały wyjście z domu.Ale w moim życiu chyba nie było takiego momentu?W PL za to miałabym zapewne łatwiej z zaliczeniem.Niestety, co się okazało,wbrew zapewnieniom koleżanki(której bardzo dziekuję za pozytywne nastawienie,relacje i przygotowanie mnie na tą wycieczkę,bez którego chyba bym zginęła w tym gąszczu?)nie mam taryfy ulgowej jeżeli chodzi o egzaminy(‚pracę pisemną/po angielsku?nigdy tego nie robiliśmy,żeby ktoś pisał inną wersję,zawsze wszyscy mają taką samą…’ ‚wydaje mi się,że nie mogę egzaminować pani przed ustaloną datą egzaminu’).W głowie pojawia mi się obraz triumfującej koordynatorki z pogłosem diabelskiego śmiechu,która mówi ‚a nie mówiiiłam!!!’.Chociaż z drugiej strony gdzie moje podejście,że jakby co,to po prostu wrócę na poprawę?Aha…bo nie wiem jak tu jest z poprawami :-P To jest właśnie główny problem,że ja nic,kurwa,nie wiem.Nawet nie wiem,czy mam się uczyć.
I nie chce mi się dalej pisać,a z drugiej strony szkoda kasować,więc publikujemy


  • RSS