I tak sobie myślałam przez pierwszy tydzień.Nie ruszało mnie za bardzo
słońce, przed którym z resztą pół dnia i tak się chowałam,bo miałam
ochotę bić je po łapach,jak mnie dotykało. Co za dużo, to też niezdrowo,
mamusia zawsze mówiła…
Rozbita przymusem bezczynności czekałam na kolejny dzień i kroczek do
przodu w podróży przyswajania nowej rzeczywistości. Niczym Roszpunka
siedziałam w swojej przyciasnej komnacie zapuszczając warkocz. Chcąc
przywyknąć do
tego,że nie będę dzieliła kolejnego pół roku z Wami, tylko z Nimi,
którzy mam nadzieję też nie długą bedą ‚Wami’.Tylko weź się tu rusz,jak
nie ma cię kto popchnąć.Oj po raz kolejny czułam, że nie jedzenie i nie
woda mnie napędzają.Tylko Wy.
Przypomniało mi się też,jak w gimnazjum…liceum?w każdym razie
oglądajać DD Havana Nights marzyłam o Hiszpanii.Żeby tańczyć do muzyki
sączącej się po ulicach, na których życie toczy się 24/7, żeby rozmawiać
z ludźmi którzy na nich żyją, żeby wsiąknąć w całą tą rzezcywistość.I w
sumie jeszcze to do mnie nie dochodzi,że po tygodniowej burzy życia
okazuje się,że…dios mio,moje największe pragnienie się spełnia. Wczoraj
obserwując na plaży Hiszpana, który żąglował piłką jakby się z nią
dogadywał, wpatrując się w jego jasne oczy(śniadą karnację, krzaczaste
brwi, trzydniowy zarost,abs…)doszłam,tzn.doszło do mnie,że w końcu
zaczynam się cieszyć urokami Hiszpanii,do których tak mnie
ciągnęło.Spędzam dni na plaży,w towarzystwie ludzi,którzy bawią mnie do
rozpuku,a on płynie w moim tempie..Potem zorientowałam się,że właśnie gram w football, jestem z nim
w drużynie i przepuszczam bokiem piłkę, którą nawet mi podał. No
nic,następnym razem ;-P
Może
jutro nie będzie cudowne,ale wczoraj i przedwczoraj i zeszłych wiele dni
było i nawet to wystarczy. Jeżeli miałabym listę celów w życiu, to ten
pod hasłem ‚spełnienie marzenia’ byłoby odhaczone.
Nigdy
jakoś specjalnie nie spędzałam chwil na bujaniu w obłokach i odłączaniu
się od rzeczywistości. Cza działać.

Czas tu zdaje się płynąć w moim rytmie, a ludzie go ze mną dzielą, nie
każąc mi go zmieniać, dostosowywać. Jak nie dziś, to jutro, tylko nie
każ mi planować.

I tak oto dzięki Wam moja rzeczywistość to moje marzenie.
Tak tak,mówię o Tobie.