i to częściej,niż tylko na gigakacu,gdy wskakuję ostatkiem sił na mamine kolana i wyznaję swoje grzechy.wystarczyło tylko zaufać i chodzę jak w zegarku.Sama nie myślę,czekam na polecenia,łapię za dłoń i jestem prowadzona,mogłabym w sumie zamknąć oczy,to by nic nie zmieniło.A zorientowałam się dopiero po miesiącu współpracy,gdy głośno powtórzył moje zobojętniałe zachowanie.Po prostu wcześniej to się nie zdarzyło.Zawsze sama,a tu klops.Śmiesznie.Ah,what’s more…nie chodzi o spawy czysto damsko męskieo dziwo.Po prostu mu ufam,bo wiem,że jest kompetentny.Może trochę za bardzo,ale jak na razie nie przejechałam się na tym.
Spoko,pilnuję się,nikomu nie można zaufać bezgranicznie.
We’ll see…
Miałam dzisiaj taką myśl,że może spróbować żyć od-tak-se.Nie myśleć o tym,co zjeść,na którą na trening i jak to zgrać z innymi
zajęciami.Nie,nie chcę.