i zastanawiam się,czy przypadkiem biegi przekładają się na życie.Jeżeli znam cel,to wolę szybko podbiec i go zdobyć,skoro mogę.Jak mam powoli truchtać do niego,to nie widzę sensu.Znamy cel,po co tracić czas?
Zakochałam się w czasówkach na panelu.Też od razu mnie naszło – zawsze tak lubisz,prawda?Lubisz czuć presję,wtedy szybciej zbierzesz się do kupy i masz większą motywację. Jednak uwielbiam też spacerować,mogę bez końca.W ciszy,rozmowie i przy muzyce.Obojętnie.To gdzieś jest sens?Tak.Bo jeżeli cel jest gdzieśtam daleko,a ja go jeszcze nie widzę,ale jest mi przyjemnie stawiając kolejne kroki,to mam ochotę iść,mam ochotę je stawiać i mieć możliwość zmiany celu,zbliżając się jednak do czegoś.Coś po drodze przecież będzie.

Już wiem,rozkminiłam zagadkę.Dlaczego przyciągam typ,którym nie jestem zainteresowana.Bo najlepiej się do niego nadaję.
Przyciągam porządnych,statecznych chłopców.Idealnych na mężów,gdzie monotonia i ustatkowanie są porządane.
Ale nie dziś przeze mnie.Chociaż sama byłabym idealną żoną – wierna,lubi gotować,zmotywuje do działania,a od czasu do czasu musi dostać dawkę szaleństwa,bo inaczej sflaczeje.
taka ja