martha blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

Na niewyspanie

Brak komentarzy

umrę.Zimno jak w psiarni albo bardziej.Moja głowa wystająca spod kołdry to kostka lodu.Teresa chce się mnie pozbyć,na stówę,jak nic. Do 4 raz tylko przysnęłam,ale nie wiem czemu obudziłam się jakaś przerażona i spocona jak mysz.Spocona do szyi rzecz jasna.Nawet nie pamiętam,czy coś mi się przyśniło czy może mój pot mnie tak przeraził.Masakra.Jedziemy na miasto,napewno zasnę w tramwaju.Na szczęście do centrum ponad 15 minut,akurat na drzemkę.
A w ogóle,od tego roku o jednego samca więcej na stancji.Sympatyczny.Pisałam juz o tym?Nie,może pisałam w paru smsach i dlatego tak znajomo to wychodzi spod palców.Jutro berfdej party,nie moja,ale się doczekać nie mogę jakby było inaczej.Ale jazda.
No to hop na tą drzemkę.

Na niewyspanie

Brak komentarzy

umrę.Zimno jak w psiarni albo bardziej.Moja głowa wystająca spod kołdry to kostka lodu.Teresa chce się mnie pozbyć,na stówę,jak nic. Do 4 raz tylko przysnęłam,ale nie wiem czemu obudziłam się jakaś przerażona i spocona jak mysz.Spocona do szyi rzecz jasna.Nawet nie pamiętam,czy coś mi się przyśniło czy może mój pot mnie tak przeraził.Masakra.Jedziemy na miasto,napewno zasnę w tramwaju.Na szczęście do centrum ponad 15 minut,akurat na drzemkę.
A w ogóle,od tego roku o jednego samca więcej na stancji.Sympatyczny.Pisałam juz o tym?Nie,może pisałam w paru smsach i dlatego tak znajomo to wychodzi spod palców.Jutro berfdej party,nie moja,ale się doczekać nie mogę jakby było inaczej.Ale jazda.
No to hop na tą drzemkę.

Teresa

Brak komentarzy

Przygoda z Teresą zaczęła się ponad rok temu.Rok i pare dni temu
dokładnie. Przyjechałam na stancję, na której w pokoju miałam mieszkać
z dziewczyną, z która od miesiąca miałam na pieńku,a w sumie ona ze
mną,za niepotrzebny wybuch nerwów. Enyłej. Powitanie Teresy wspominam
jak spotkanie z rotweilerem – ona wielka i z agresywną miną,nie
wiesz,co zaraz zrobi. ‚Siądź,porozmawiamy’. Zaczynało się na ‚nie’ i na
tym też kończyło. Nie-noclegom, nie-szuszeniu ubrań w domu,
nie-imprezom nie nie nie nie. I ma być cicho. Na szczęście z odsieczą
przyszli tego samego, bądź następnego dnia współlokatorzy budynku -
koleżanka z pierwszego pokoju(dalej zwaną A.) ze wspópracownicą(AK.) i
kolega ‚z przybudówki’(KzP) którzy zaprosili na winko i pogaduchy.
Ufff,pomyślałam,bo – AK. nocuje tu prawie codziennie, a KzP minimum dwa
razy w tygodniu odreagowuje w postaci imprezy. Cudnie :) Nie,to było
jakoś dzień później, bo zdążyłam jeszcze do mamy zadzwonić,że
NAPEWNO,ale to napewno wyprowadzę się stąd jak
zamierzałam(czyli po miesącu/dwóch,bo miała to być tylko poczekalnia).A
tu nagła zmiana planów. Pojawiła się współlokatorka. Nie wiem,czy od
początku było źle. Nie pamiętam. Ale szybko na pewno zaczęło. Od
razu…cdn.


  • RSS