okres to okrutny…okres.
ksionc zaczal temat o smierci.co to dla nas.a co go to w sumie obchodzi.on mocno w to wierzy,ze jest tak jak w biblii.jak odpowiedzial na moje pytanie?
- ksiadz w to wierzy,bo po prostu tak jest w Biblii,tak?…
- no tak.
- …bo ktos tak napisal i ksiadz po prostu w to wierzy?
- nie ktos,tylko apostolowie
no dobra,nie wazne.naiwnosc dziecka.pokladac zycie i wiare w cos,co po prostu kiedys zostalo zapisane i sie przechowalo.nie dopuszcza do siebie mozliwosci,ze to po prostu moze byc jak kazda inna ksiazka.bo moze przeciez,prawda?nie mowie,ze na 100% jest tak,ale moze.wszystko jest mozliwe.
skad mozemy wiedziec co jest po smierci,skoro nikt jej nie przezyl?moze jest niebo,aniolowie,moze jest jak w raju.ale co nam z wiecznej arkadii?nuda.bezsens.codziennie,o ile sa tam dni,jest swietnie,nie masz problemow,czczisz z usmiechem na twarzy kogos,kto jest na tyle pewien siebie,ze chloszcze cie po smierci,za bledy za zycia,nazywajac sie twoim panem.a co,jezeli nie ma nic?bo tak tez moze byc.to jest moj koszmar,cos,czego sie boje najbardziej.wiecznosc.moze jest ciemno na okolo,nei ma nic,po prostu umierasz i nie mna nic.widzisz,albo i nie,po prostu na okolo jest ciemno,ciebie nie ma,jestes tylko oczami,albo i nie,nie wiesz czym jestes,bo nie czujesz.zamknij oczy,i pomysl sobie,ze tak jest po smierci,tylko,ze nie czujesz,ze twoje plecy dotykaja lozka,czy czegokolwiek tam o co sie opierasz.bezsens.
cokolwiek by nie bylo,wszystko jest bez sensu.
zaczynanie czegokolwiek jest bez wiekszego sensu.

staralam sie byc mila,dla wszystkich.jestem,wzglednie mila.nawet przesadnie czasem.i chuj mi z tego.ah,jak pieknie to ujelam,to wyraza calosc tego wszystkiego na okolo.ze chuj mi z tego calego mojego bycia mila.za to,ze was szanuje,bo widze,ze inni was tepia,bo widze,ze wam smutno,po prostu odlaczacie mi powietrze.wszyscy.
kocham.obie.nie chce kochac plci przeciwnej.jestescie warci nic.niby stracilam wiele czasu,ale duzo mnie to nauczylo.multum,naprawde wiele zyskalam przez ten stracony…bez przesady,po prosut przez to co bylo.z tego tez mam wielkie gowno co prawda.bo sie przyzwyczailam.jak moj kot do nowego miejsca.do ludzi przyzwyczajam sie migiem.tak hop hop.usmiechnij sie,jestem latwa istota do oswojenia.bede mila,bede taka jak ty dla mnie.
dziekuje,bo naprawde innych slow nie mam na to,w jaki stan teraz mnie wprowadzil…o to.