martha blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

Koniec

7 komentarzy

Nadszedł nieupragniony,wyklinany w cholere koniec ferii,który musiał nadejść prędzej czy później,niestety.
Tak jak przez półtora tygodnia siedziałam i gniłam /?ktoś zna lepsze określenie?/tak na piąteczek zebrały się trzy,przepraszam – łącznie ze spotkaniem z tłumaczem,cztery okazje do wyjścia z norki.Wykorzystałam jedną opcję,nie żałuję.’Impreza’ jak najbardziej przednia.Przesiadywanie szóstki cywilizowanych ludzi przy z proviantem…no dobra,z alkoholem też.Lubię wino,nie zaprzeczam,jak bardzo nie cierpię ogółu alkoholu,tak samo lubię wino.Kulturalne sączenie napojów o zabarwieniu procentowym mi odpowiada,aczkolwiek nie przekonuje mnie to do libacji na świeżym powietrzu z nieznajomymi siedzącymi w kręgu kamieni trzymającymi w dłoniach tzw.jabole.
Chce mi się spać,to bardzo pozytywnie,bo przez okres ferii nie miałam okazji aby towarzyszyło mi to uczucie.Może zasnę.
Od paru dni nie śpię po nocach,odsypiając nad ranem.Jem więcej,znaczy jadłam więcej.Plan przybrania na wadze przez ferie /jak zwykle/padł.
Kopnąć/nie kopnąć?O to jest pytanie.Syczący komputer też powoli wjeżdża na moje nerwy i nieznośnie je szarpie.Argh…

czas zacząć.
Start tygodnia niezbyt udany.Ostatnio nie potrafię spać w nocy,nagle o wszystkim zaczynam myśleć,mam nowe pomysły i full energii,a serce bijące 88x/minutę również nie pomaga mi zasnąć.Dzisiejsza noc będzie kolejną użytą na co innego niż sen.22:50 ciekawy film,z Hiszpanami w roli głównej,jak ja mogłabym go ominąć?W końcu są ferie,rano nie muszę nigdzie wstawać,nie muszę się spieszyć na tramwaj.Odeśpię,do południa…fakt faktem,że tylko marnuję czas,który mogłabym wykorzystać bardziej kreatywnie. Jednak co mam robić? Na Dębiny nie pojadę – nie ma z kim. J. nie raczy się odezwać,a K. ma zajęty co drugi dzień na wizyty. Jak można się nie odezwać przez tak długi okres?Nic takiego się nie wydarzyło {z tego co pamiętam}co mogło wywołać obecny stan…so? Nie lubię takiej niepewności,nie lubię gdy nie wiem o – co – cho – dzi {?}.Wiem na pewno,że nic jej nie jest,bo od razu bym o tym wiedziała…łerewa,jakoś przeżyję.
Kamery 2005,proszę państwa co za wydarzenie…żadne.Jedno mnie tylko bawi – na widowni średnia wieku ok.czterdziestki,a kogo zaprosili,żeby odwalił koncert?Siistars,bo kogo by innego.Trójkącik rapujący po angielsku{hardcore}i bujający się w prawo i lewo na zmianę z naprzód.Dla mnie żenada.Rozumiem,że siostry z kolegą otrzymały wszystkie możliwe nagrody {bo ja na ich szczęście nie głosowałam},ale stawiać ich przed poważną publicznością w szanującej się tv?No dobra,nie moja broszka.
/tu następuje przerwanie prowadzenia notki przez siły wyższe*/
*-czyt.mamę.

Wszystko

1 komentarz

większość zależy od nastawienia psychicznego.Tak jak strach pokonuje się zaczynając od odpowiedniego przygotowania umysłu,tak całą reszte życia można poprowadzić w ten sam sposób,chociaż nie przychylam się do tego,że negatywne nastawienie do jakiejś sytuacji sprawi,że będzie ona dla nas nieprzyjemna,czasem,ale nie zawsze.
Ból,też urojenie.Nie umiem sobie poradzić tylko z tym psychicznym bólem no i miesiączkowym,ale reszta bóli to chyba jakaś legenda,w którą ja i mój mózg nie wierzymy.Ostatnio nawet zaczynam powoli niereagować na zimno.Pomyśl sobie – stoisz i coś czujesz,wmawiasz sobie ‚to zimno,nieprzyjemnie’,a pomyśl ‚ale gorrrąco’,przecież to prawie to samo odczucie tylko twoja psychika nastawia się że to,to ‚to’,a to drugie to ‚tamto’.
Chciałam jakoś napisać to o so mi chodzi,ale jak zwykle nie mam słów.Ajchajmer{nie wiem jak to się pisze} w tym wieku?To dziwne uczucie, nie móc pogadać z ludźmi tak jak kiedyś.Uhm…

Emm

5 komentarzy

No to ja zaczęłam rok od…eee,od zadnej specjalnej czynności.
Ahh,tak.Złamałam złotą zasade BRAVO – chłopakom nie odpisuje się na smsy od razu,powinnyśmy potrzymać ich w niepewności.A marta co?A marta jajo,takie wielkie,kanciaste JA – JO.
Minuta ciszy,żałoba po moim mózgu i urojonej dumie.
W poniedziałek ukochana,wytęskniona szkoła.Mrau,bosko.Jednak pociesza fakt,że tylko 12 dni w tym 10 szkoły i feryje…ma moje województwo];-D /te ostatnie zdanie miało być przepełnione złośliwą ironią,staram się rozładować moje napięcie/
Emm…to tyle chciałam się wyżalić.Nie jest mi lepiej,a nie,troszeczke może jest,ale tylko troszeczke,bo ogólnie to nadal jest źźźźźźźźźźźźźźźźźźźźźlllllllllllllllllllllllllllleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee


  • RSS